Widzę słońce.


W dniach poniedziałek - środa, moje życie jest tak fascynujące i tak bardzo absorbujące, iż nie jest dane widzieć mi słońca. Powód jest prosty - przez całe dnie, zaczynając od godziny siódmej rano, a skończywszy na godzinie dwudziestej jestem uwięziona (bo inaczej tego nazwać mnie mogę) w budynkach, przez okna których widzę jedynie jakieś smętne zabudowania Krakowa, na czele ze znanym wszystkim krakusom szkieletorem. A fakt, że nie pijam kawy, wcale nie ułatwia funkcjonowania na pełnych obrotach.
Kiedy w końcu uda mi się przetrwać te trzy, tragiczne dni, jedyne na co mam ochotę, to leżenie i gapienie się w sufit, ponieważ, wierzcie mi - mój mózg przypomina budyń. 
Czasem jednak, pokonując zakwasy i ogólnie obezwładniającą każdą komórę mojego zmęczonego ciała niemoc, transportuję się do domu, gdzie wiadomo, jest zawsze najlepiej, zwłaszcza, że lodówka jest pełna, a łącze z internetem stałe. No i będąc w domu, człowiek w końcu widzi niebo, jak bozia da, to nawet też słońce. 






Karolina Ramos

Born in 1994 in Poland. Constantly spending money on traveling.

24 komentarze:

  1. Wszystko idealnie uchwyciłaś w tekście, dokładnie mam ten sam "3 dniowy" syndrom :(
    A pogoda za oknem taka piękna.. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja strasznie tesknię za słońcem, u mnie prawie cały rok leje dlatego chociaż raz w roku tropiki muszą być chociaż czasem to za krótko by naładować baterie :(

    OdpowiedzUsuń
  3. jej, jakie słoneczne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdjęcia mają super klimat!

    OdpowiedzUsuń
  5. Widok szkieletora faktycznie nie zachwyca. Sama też ostatnio spędzam całe dnie na uczelni ale mam nadzieję, że laboratoria szybko się skończą będę miała więcej dnia dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  6. CMUJ czy UEK? Tak się zastanawiam ze względu na to codzienne obserwowanie Szkieletora :) Ja tam go bardzo lubię, podoba mi się, nadaje miastu klimat i trochę się boję efektu końcowego zapowiadanych remontów.
    A zamiast kawy może być prawdziwa yerba albo guarana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram - można spróbować yerby, piłam i działa :)

      Usuń
    2. Kochana, Ty chyba w Łodzi nie byłaś :D

      Usuń
  7. Dla mnie słońce to energia,bez niego ciężko mi się funkcjonuje.Zdjęcia zwalają z nóg-niesamowicie piękne ujęcia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj tak, zrzucenie kurtki i kozaków i mi dodało energii! Zdecydowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowne zdjęcia! Genialna kolorystyka i ujęcia :) Twoja bluza jest urocza <3
    Nie przejmuj się się początkiem tygodnia, nawet jeśli jest taki ciężki - myśli o tym co czeka cię później :)

    Zapraszam do również krakuski http://www.lefffka.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  10. jakie cudowne światło : O
    nie byłabym w stanie zrezygnować z kawy! <3
    jak okropnie brakuje mi wyjścia poza miasto/budynki/cywilizację, kiedy mam od 8-13 uczelnię a od 14-22 pracę...

    OdpowiedzUsuń
  11. Bylo ostatnio kilka imponujacych zachodow slonca. Idzie wiosna, mam nadzieje :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kocham słońce na tych zdjęciach ! Piekne sa !

    OdpowiedzUsuń
  13. Pierwsze zdjęcie przeprzeprze piękne! Czuć Kalifornię :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Witaj , nominowałam Cie w zabawie liebster award, zapraszam :) http://zakladnicycodziennosci.blogspot.com/2014/03/liebster.html#more

    OdpowiedzUsuń
  15. słońce zachęca i pobudza, więcej słońca, i nie tylko na zdjęciach! ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. "budyń z mózgu" niestety za dobrze to znam :/ zdjęcia są wspaniałe i zgadzam się z tym ze spacery najlepiej smakuję wtedy gdy powinniśmy zajmować się czymś innym za biurkiem ;)

    OdpowiedzUsuń